czwartek, 11 kwietnia 2013

Kolejny mocny polski film

"Układ zamknięty" to kolejny wstrząsający film Ryszarda Bugajskiego. Poruszający do głębi, bo... prawdziwy. Kino pękało w szwach, film ponoć w pierwszym tygodniu pobił wynikami oglądalności hollywoodzkie produkcje emitowane w tym czasie. I chyba każdego porusza tak jak mnie.
Historia polskich przedsiębiorców, na których uwzięli się skorumpowani prokurator i naczelnik urzędu skarbowego z nadania równie skorumpowanego ministra. Wykończyli ich firmę, ich rodziny, by po wielu latach śledztwo umorzyć z... braku dowodów. Historia przejmująca, bo prawdziwa. Tak samo, jak było w przypadku "Przesłuchania" i "Generała Nila".

Cieszy ogromna popularność filmu. Czy adepci prawa, kandydaci na urzędnicze stanowiska zadadzą sobie pytanie o swoją rolę w pracy, o sprawiedliwość i prawdę? O cenę, jaką im przyjdzie zapłacić za bycie praworządnym i sprawiedliwym? Oby, bo tylko w nich szansa na zmianę czegokolwiek w naszym kraju: mentalności, systemu, no i przepisów wciąż obowiązujących w naszym kraju - ku trwodze prywatnych przedsiębiorców, którzy wychodząc z kin, sprawili wrażenie bardzo przybitych.

Smuci fakt, że Polski Instytut Sztuk Filmowych odmówił dofinansowania tego projektu, skoro w poprzednich latach znalazły się dotacje dla głupawych filmów (niby-komedii). Niemniej sprawa jest - wbrew medialnym pogłoskom - bardziej skomplikowana, o czym zainteresowani mogą przekonać się, czytając oświadczenie PISF

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz