piątek, 26 lipca 2013

Gościnnie - z parafialnego dziedzińca

Oto gościnny wpis naszego księdza proboszcza, tu - obserwatora z kancelarii parafialnej. Pozostawiam bez komentarza.
Apoftegmaty XXI

Jak to jest przed i po

Para kochanków wychodzi z samochodu. Ona, drobna elegancka kobieta. On, wysportowany szczupły mężczyzna. Zatrzymali się przed bramą na dziedziniec kościoła. Wolnym krokiem idą w stronę toj-toja ustawionego przed kościołem. Od kilku dni kładą nowe chodniki przy Dąbrówki i robotnicy potrzebują cywilizowanego wychodka. Ale po godzinach toj-toj jest zamknięty. Nasi kochankowie muszą znaleźć inne rozwiązanie.

Nieśmiało wchodzą na dziedziniec kościelny. Obecność rozmawiających osób wprawia ich w niejakie zakłopotanie. Na początku przystają między dębem katyńskim a bramą. W takim miejscu nijakim. Chwila refleksji i już wiedzą, że najintymniej będzie przy Grocie NMP. A zatem do groty NMP.

Próbuję sobie wyobrazić w jaki sposób takich dwoje młodych eleganckich ludzi mówi sobie, że muszą się wysikać. Jakich słów używają. Jak elegancko lub nieelegancko to sobie mówią. Kochanie, muszę do toalety. Jasny gwint, chce mi się lać. Zrób coś, bo się zsikam.

Nie zastanawiam się natomiast gdzie wytarli ręce. Nie wytarli, bo nie mieli chusteczek (niby dlaczego mieli mieć) i przy grocie nie ma wody.
Po kilku chwilach ona, drobna elegancka kobieta wychodzi na środek dziedzińca sama. Za jakiś moment on, wysportowany szczupły mężczyzna pojawia się na tym samym środku.

Chwytają się za ręce i wchodzą do samochodu. Oczywiście nie mogę wykluczyć, że obydwoje lewą ręką posiłkowali się przy sikaniu, a prawą wyrażają swoją bliskość. Robili przecież wrażenie eleganckich i inteligentnych ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz