poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Wiara, ludowa religijnośc, pobożność

Obecny (trudno powiedzieć, że najnowszy, wszak prawie 3-tygodniowy już) numer miesięcznika "W Drodze") stawia szereg pytań o relację wiary, religijności (też tej ludowej), pobożności, rytuałów, dewocji. Jak zwykle niełatwe to pytania, a redakcja nie ma ambicji podawania nam odpowiedzi. Pochylając się bowiem nad lekturą czy to tekstu o "międzypokoleniowym uzdrowieniu" (ciekawe, ile polskich katolików o tym i co słyszało?), czy wywiadu z bpem Rysiem o pobożności ludowej, trzeba się bowiem zastanowić nad swoim miejscem w tej własnej drodze do wiary, do Chrystusa, do Boga. No właśnie, "w drodze"...

PS Na marginesie tematyki głównej numeru polecam przeciekawy reportaż o teleturnieju "Wielka Gra", w którym uczestniczył przed laty poznański dziennikarz Radosław Nawrot.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Mistrzostwa bezdomnych

Piłka nożna mogłaby dla mnie nie istnieć. Zwłaszcza ta spod bandery organizacji o czteroliterowych skrótach kojarzonych z potężnymi układami panów w garniturach. Ale ten sport zyskuje inny wymiar, gdy mowa o Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej Ulicznej Osób Bezdomnych i Środowisk Trzeźwościowych, które dziś mają swój finał w Poznaniu.

Nad Maltą grają drużyny z całego świata. Grają o honor, walczą o swoje lepsze życie, już poza reprezentacją bezdomnych. Gra w takiej drużynie to bowiem część terapii dla osób, które pogubiły się w życiu. To szansa i furtka do nowego życia. Zagrać w mistrzostwach można tylko raz, ponieważ potem powinno się wyjść na prostą. Udział w mistrzostwach ma motywować do pracy nad sobą i pomagać podopiecznym tych organizacji charytatywnych, które wpadły na ten nietuzinkowy sposób pomocy, stanąć na nogi, żyć trzeźwo w społeczeństwie, wyjść w stronę normalnego życia.

Uczestnicy tegorocznych mistrzostw szczerze opowiadają o swoich, pokręconych, kolejach losu, nie wstydzą się, bo znaleźli światełko w tunelu (w środę radiowa Trójka nadała o nich reportaż, miejsce im poświęcił też "Tygodnik Powszechny" w aktualnym numerze). Widzą, że piłka nożna pomogła wielu takim jak oni (w tym nierzadko ich trenerom), i dlatego tyle z siebie dają na boisku.

Warto przy tak wielkiej imprezie przypomnieć sobie film "Boisko bezdomnych" w reżyserii Kasi Adamik, który bodaj jako pierwszy w Polsce zwrócił uwagę na ten ciekawy fenomen pracy z bezdomnymi, wykluczonymi, uzależnionymi. I docenić sukcesy Polaków w tej dyscyplinie (m.in. we wcześniejszych latach srebro i brąz mistrzostw). Naszej zawodowej reprezentacji sporo do takich tytułów brakuje...

niedziela, 11 sierpnia 2013

Którędy chadza diabeł?

ks. Adam Błyszcz CR

Od księdza Adama Bonieckiego dowiedzieliśmy się, że Adam Darski to sympatyczny, mądry i spokojny człowiek. Nie znając osobiście pana Adama Darskiego, musimy uwierzyć na słowo zasłużonemu katolickiego dziennikarzowi.
Wielu wzburzyło to woodstockowe wyznanie księdza Bonieckiego. Zauważmy jednak, że ksiądz Boniecki nie wypowiedział się na temat Nergala, a na temat Adama Darskiego. Wiemy, że Nergal na jednym z koncertów podarł Biblię, w jednym z utworów głosił pochwałę zabójców Wojciecha (chodzi o świętego Wojciecha). Powiedzmy sobie szczerze, że były naczelny „Tygodnika Powszechnego” zachował się arcykatolicko: nie wolno człowieka utożsamiać z jego złymi czynami. Czy pan Adam Darski utożsamia się z postacią Nergala, czy też traktuje to wyłącznie w kategoriach artystycznej ekspresji i komercyjnego sukcesu? Nie wiemy. Nie wiemy też, na ile pana Adama Darskiego z Nergalem utożsamiają jego fani.
W 1947 roku ukazała się książeczka protestanckiego teologa Oscara Cullmanna o początkach święta Bożego Narodzenia i symbolice choinki. Trochę przypadkowa (jak wyznaje sam autor), ale głęboka i prosta katecheza, co symbolizują bombki i pierniki na choince i do czego odwołuje się sama choinka. Pewnie dzisiaj, stawiając bożonarodzeniowe drzewka, nie myślimy wcale o drzewie dobra i zła z Edenu; o jabłku, którego spożycie miało tak katastrofalne skutki, czy o Hostii, w której wielbimy ukryte człowieczeństwo Syna Bożego.
Czy Pan Bóg może przejść przez takie jasełkowe kanały i dotrzeć do naszych serc? Nie wiem, ale w to chyba wierzymy, organizując co roku z okazji Bożego Narodzenia jasełka, stawiając choinki i śpiewając kolędy.
Według księdza Bonieckiego satanizm Nergala jest jasełkowy i szatan tędy nie przechodzi. Chciałbym bardzo poznać te diabelskie szlaki. Podpowiem jeden z takich. Mówi o nim sam Adam Darski w wywiadzie udzielonym „Gali”, w którym opowiada o grupowym seksie jego kolegów z pijaną dziewczyną. Dziennikarka zarzuciła mu, że nie pomógł tamtej dziewczynie. Adam Darski bagatelizował całą sytuację. Rozumiem, że spokojny, mądry człowiek miał ku temu pełne prawo. I chciałbym wierzyć, że ksiądz Adam Boniecki, wystawiając taką laurkę pana Adamowi Darskiemu, o tym epizodzie nie wiedział. Bo inaczej znowu trzeba będzie rację przyznać naszym biskupom.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Dzisiejsze dzieci - na parafialnym podwórku

Wpis gościnny
Apoftegmaty V
O możliwości odkupienia
- Wypierd... – niosło się za drobnym chłopczykiem, który uciekał przed jeszcze drobniejszą dziewczynką.
Udało mi się zatrzymać tylko ją.
- Skarbie, dlaczego ty tak krzyczysz na twojego kolegę?
- To nie jest mój kolega.
- To jeszcze nie powód, żeby tak brzydko krzyczeć. Dlaczego?
- Bo mnie bije.
- Poszukajmy go.
Zrazu skarb nie chciał szukać swojego oprawcy, ale po kilku chwilach dziewczynka ustąpiła i w jednym z pomieszczeń świetlicy znaleźliśmy naszego bohatera.
- Słuchaj, ona mówi, że ty ją bijesz. To prawda?
- Ona kłamie.
Dziewczynka zaczęła płakać. Chłopczyk szedł w zaparte. Wokół nas zaczęły gromadzić się inne dzieci. Już zacząłem żałować, że chciało mi się słyszeć to "wypierd..."; że chciało mi się zatrzymać tę dziewczynkę i do tego jeszcze szukać tego nicponia.
- Więc nie uderzyłeś jej?
- Może tylko dotknąłem policzka. Ale na pewno nie uderzyłem. Ona kłamie.
- Słuchaj skarbie. To zrobimy tak: patrz na nią i w jej zapłakane oczy. I powiedz głośno, że ona kłamie. Nie patrz na mnie. Ja ciebie słyszę. Powiedz patrząc na nią, że ona kłamie.
Nie doczekałem się już żadnej deklaracji.

Dzisiejsze dzieci

Idziemy przez pustawy park przy Starym Browarze, przedpołudnie w dzień roboczy, więc tłumów nie ma. Podchodzi do nas około 10-letni chłopiec. W ręku trzyma kask rowerowy i chyba rękawiczki na rower, schludnie ubrany, sprawia wrażenie rezolutnego i inteligentnego chłopca. Takiego, o którym chciało by się oceniająca powiedzieć "z dobrego domu" albo "grzeczny".
- Może mi pani dać złotówkę? - pyta bez ogródek, podchodząc do nas.
Odruchowo chwytam za torebkę, by wspomóc "biedne dziecko", ale równie szybko się reflektuję:
- A na cóż to potrzebujesz złotówki? - pytam z uśmiechem.
- Na loda - odpowiada szczerze chłopiec i pokazuje jednocześnie zawartość dłoni - 5-złotówkę!
- Ale jak to? Przecież masz pieniądze - niemal równocześnie wszyscy reagujemy z wielkim zaskoczeniem.
- No tak, ale brakuje mi na dwie gałki. Wie pani, 3 złote sobie życzą za gałkę! - z nieukrywanym oburzeniem (na tych, co sobie "życzą") odpowiada szczerze chłopiec. I z pełną powagą. Nam tej ostatniej nie wystarczyło i wybuchnęliśmy na to krótkim śmiechem, nie wierząc własnym uszom, ale się opanowaliśmy i zaraz uspakajaliśmy chłopca:
- Ale 5 złotych to dużo pieniędzy. Możesz się przecież zadowolić jedną kulką albo pójść w inne miejsce po lody - wszędzie teraz można kupić lody. Nie wypada tak po prostu prosić o pieniądze na własne przyjemności innych ludzi.
Chłopiec delikatnie się zmieszał i zaczął odchodzić w stronę roweru. Rzuciliśmy jeszcze przez ramię, żeby powiedział rodzicom, że mu brakuje do drugiej gałki, bo pewnie nie spodobałaby się im ta forma jego zaradności.

No właśnie: zaradność? Rezolutność? Trochę naiwność? Na pewno nieświadomość, że to żebranie, któryż to czyn jest... karalny;-). Po zachowaniu chłopca tak to oceniamy, a nie jako "bezczelność" i "tupet". Bijąca od niego szczerość była wszak rozbrajająca. Może szybciej to kwestia tego, że wokół widzi pełno żebrzących ludzi, którym rodzice być może coś dają - bez okazji i nie wiadomo na jakie przyjemności?
Cały dzień próbowaliśmy dociec, co mogło powodować tym chłopcem... Nie, nie zrozumiemy mechanizmów, które bez zażenowania kazały mu zapytać, czy ktoś właśnie napotkany na drodze mu ot, tak sobie da złotówkę na więcej przyjemności.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Transatlantyk i "W Drodze"

W ramach dziejącego się w Poznaniu festiwalu Transatlantyk, pełnego ciekawych wydarzeń i bogatego w filmy, ma miejsce również sekcja Sacrum, którą proponują organizatorzy imprezy we współpracy z dominikańskim miesięcznikiem "W Drodze".

Polecam filmy z tego cyklu, których streszczenia można przeczytać na stronie festiwalu: transatlantyk.org/pl/program/2013/cykle/sacrum-w-kinie. Bilety można kupić online albo w kinie Muza.

Szkoda przegapić takie filmy i taką okazję!

Organizacja czasu!

Wszystkim, którzy mówią o tym, że nie mają czasu, że gonią w piętkę, polecam lekturę wywiadu z matką ośmiorga dzieci, pt. "Warto być mamą". Oczywiście po lekturze i w obliczu informacji o sytuacji rodzin wielodzietnych w Polsce (jak choćby tych) nasuwa się pytanie, czy z jednej pensji i odrobiny etatu mamy rodzice ośmiorga dzieci są (i jak!) w stanie wyżyć i prosić o receptę na to dla innych. Ale, sądząc po pogodzie ducha rozmówczyni, nic im nie brakuje.