wtorek, 6 sierpnia 2013

Dzisiejsze dzieci

Idziemy przez pustawy park przy Starym Browarze, przedpołudnie w dzień roboczy, więc tłumów nie ma. Podchodzi do nas około 10-letni chłopiec. W ręku trzyma kask rowerowy i chyba rękawiczki na rower, schludnie ubrany, sprawia wrażenie rezolutnego i inteligentnego chłopca. Takiego, o którym chciało by się oceniająca powiedzieć "z dobrego domu" albo "grzeczny".
- Może mi pani dać złotówkę? - pyta bez ogródek, podchodząc do nas.
Odruchowo chwytam za torebkę, by wspomóc "biedne dziecko", ale równie szybko się reflektuję:
- A na cóż to potrzebujesz złotówki? - pytam z uśmiechem.
- Na loda - odpowiada szczerze chłopiec i pokazuje jednocześnie zawartość dłoni - 5-złotówkę!
- Ale jak to? Przecież masz pieniądze - niemal równocześnie wszyscy reagujemy z wielkim zaskoczeniem.
- No tak, ale brakuje mi na dwie gałki. Wie pani, 3 złote sobie życzą za gałkę! - z nieukrywanym oburzeniem (na tych, co sobie "życzą") odpowiada szczerze chłopiec. I z pełną powagą. Nam tej ostatniej nie wystarczyło i wybuchnęliśmy na to krótkim śmiechem, nie wierząc własnym uszom, ale się opanowaliśmy i zaraz uspakajaliśmy chłopca:
- Ale 5 złotych to dużo pieniędzy. Możesz się przecież zadowolić jedną kulką albo pójść w inne miejsce po lody - wszędzie teraz można kupić lody. Nie wypada tak po prostu prosić o pieniądze na własne przyjemności innych ludzi.
Chłopiec delikatnie się zmieszał i zaczął odchodzić w stronę roweru. Rzuciliśmy jeszcze przez ramię, żeby powiedział rodzicom, że mu brakuje do drugiej gałki, bo pewnie nie spodobałaby się im ta forma jego zaradności.

No właśnie: zaradność? Rezolutność? Trochę naiwność? Na pewno nieświadomość, że to żebranie, któryż to czyn jest... karalny;-). Po zachowaniu chłopca tak to oceniamy, a nie jako "bezczelność" i "tupet". Bijąca od niego szczerość była wszak rozbrajająca. Może szybciej to kwestia tego, że wokół widzi pełno żebrzących ludzi, którym rodzice być może coś dają - bez okazji i nie wiadomo na jakie przyjemności?
Cały dzień próbowaliśmy dociec, co mogło powodować tym chłopcem... Nie, nie zrozumiemy mechanizmów, które bez zażenowania kazały mu zapytać, czy ktoś właśnie napotkany na drodze mu ot, tak sobie da złotówkę na więcej przyjemności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz