niedziela, 18 sierpnia 2013

Mistrzostwa bezdomnych

Piłka nożna mogłaby dla mnie nie istnieć. Zwłaszcza ta spod bandery organizacji o czteroliterowych skrótach kojarzonych z potężnymi układami panów w garniturach. Ale ten sport zyskuje inny wymiar, gdy mowa o Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej Ulicznej Osób Bezdomnych i Środowisk Trzeźwościowych, które dziś mają swój finał w Poznaniu.

Nad Maltą grają drużyny z całego świata. Grają o honor, walczą o swoje lepsze życie, już poza reprezentacją bezdomnych. Gra w takiej drużynie to bowiem część terapii dla osób, które pogubiły się w życiu. To szansa i furtka do nowego życia. Zagrać w mistrzostwach można tylko raz, ponieważ potem powinno się wyjść na prostą. Udział w mistrzostwach ma motywować do pracy nad sobą i pomagać podopiecznym tych organizacji charytatywnych, które wpadły na ten nietuzinkowy sposób pomocy, stanąć na nogi, żyć trzeźwo w społeczeństwie, wyjść w stronę normalnego życia.

Uczestnicy tegorocznych mistrzostw szczerze opowiadają o swoich, pokręconych, kolejach losu, nie wstydzą się, bo znaleźli światełko w tunelu (w środę radiowa Trójka nadała o nich reportaż, miejsce im poświęcił też "Tygodnik Powszechny" w aktualnym numerze). Widzą, że piłka nożna pomogła wielu takim jak oni (w tym nierzadko ich trenerom), i dlatego tyle z siebie dają na boisku.

Warto przy tak wielkiej imprezie przypomnieć sobie film "Boisko bezdomnych" w reżyserii Kasi Adamik, który bodaj jako pierwszy w Polsce zwrócił uwagę na ten ciekawy fenomen pracy z bezdomnymi, wykluczonymi, uzależnionymi. I docenić sukcesy Polaków w tej dyscyplinie (m.in. we wcześniejszych latach srebro i brąz mistrzostw). Naszej zawodowej reprezentacji sporo do takich tytułów brakuje...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz